Jak wybrać miejsce parkingowe i komórkę lokatorską w nowym bloku w Gdyni

0
17
Rate this post

Z tego artykuły dowiesz się:

Najczęstsze grzechy przy wyborze miejsca i komórki – z czym ludzie wracają do dewelopera

Decyzja o zakupie miejsca postojowego i komórki lokatorskiej w nowym bloku w Gdyni często zapada „przy okazji” wyboru mieszkania. Na etapie planów wszystko wygląda podobnie: rzędy prostokątów, numerki, legendy. Problemy zaczynają się dopiero po wprowadzeniu: ciasny wjazd, hałas bramy pod sypialnią, wilgoć w komórce albo brak sensownego miejsca na rowery.

Najczęstsze skargi kupujących z rynku pierwotnego w Gdyni można streścić w kilku zdaniach: trudno zaparkować większe auto, drzwi otwierają się tylko „na żabkę”, bagażów nie ma gdzie rozłożyć, komórka lokatorska ciągle pachnie wilgocią, a w dokumentach nie do końca wiadomo, czy miejsce w garażu jest odrębną własnością, czy tylko prawem do korzystania.

W Gdyni problem potęgują lokalne uwarunkowania: nachylenie terenu (strome zjazdy do garaży), bliskość morza (wilgoć, zasolenie), silny wiatr (przeciągi w garażach otwartych od strony skarpy czy morza). To wszystko wpływa zarówno na komfort miejsca parkingowego, jak i na warunki w komórkach lokatorskich zlokalizowanych w piwnicach czy przy garażach.

Kluczowe pytanie kontrolne przed podjęciem decyzji: co jest ważniejsze – niższa cena „okazyjnego” miejsca i komórki, czy ich funkcjonalność przez 10–15 lat? W praktyce różnica w koszcie zakupu jednego z gorszych miejsc a sensownego, wygodnego miejsca to zwykle ułamek ceny mieszkania, a może przesądzić o codziennym komforcie, łatwości najmu i późniejszej odsprzedaży.

Błąd 1 – Wybór „najtańszego” miejsca przy słupie, ścianie lub na zakręcie

Skutki w praktyce: rysy na drzwiach i codzienny stres przy parkowaniu

Miejsce postojowe przy słupie konstrukcyjnym, w narożniku lub na łuku drogi manewrowej zazwyczaj jest tańsze. Powód jest prosty: trudniej z niego korzystać. W codziennym użytkowaniu oznacza to kilka realnych problemów.

Po pierwsze, ograniczona możliwość otwarcia drzwi. Przy słupie po stronie kierowcy często nie da się swobodnie wysiąść, szczególnie jeśli auto jest szersze (SUV, kombi). Rodzina z dzieckiem w foteliku po prostu nie ma miejsca, by wygodnie manewrować, a każda próba wyjęcia fotelika kończy się obiciem drzwi o słup.

Po drugie, wyższe ryzyko obcierki. Manewrowanie przy słupach na zakręcie wymaga doświadczenia i bardzo spokojnej jazdy. W praktyce wystarczy gorszy dzień, pośpiech lub inny kierowca wjeżdżający jednocześnie do garażu, żeby przytrzeć zderzak lub próg. Przy dłuższych autach, typowych choćby dla rodzin z Trójmiasta wyjeżdżających często za miasto, problem się nasila.

Po trzecie, ciągłe „piszczenie” czujników parkowania. Nowe auta sygnalizują zbliżanie się do przeszkód. Parkując ciasno przy słupie, kierowca ma wrażenie, że auto cały czas ostrzega przed kolizją. Dla wielu osób to powód, by na co dzień unikać miejsca w garażu i parkować na ulicy, co w Gdyni bywa trudne i drogie.

Jak rozpoznać kłopotliwe miejsce na planie i na budowie

Na etapie zakupu od dewelopera większość osób widzi jedynie rzut garażu. To wystarczy, by wychwycić część pułapek, o ile wiadomo, na co patrzeć. Symbole słupów, ścian i załamań drogi manewrowej są zwykle pokazane wyraźnie. Warto skupić się na kilku elementach:

  • położenie słupa względem miejsca – krytyczne jest to, czy słup wypada po stronie kierowcy, czy pasażera; miejsce z filarem tuż przy drzwiach kierowcy będzie uciążliwe codziennie, miejsce ze słupem od strony „zewnętrznej” może być akceptowalne;
  • łuki drogi manewrowej – miejsca „za winklem” wymagają precyzyjnego skrętu i często kilku ruchów przód–tył; na rzucie widać je jako miejsca nieprzylegające do prostej linii drogi;
  • odległość miejsca od przeciwległej ściany lub słupa – im mniejsza, tym mniej przestrzeni na wyprostowanie auta przy wyjeździe.

Dobrą praktyką jest poproszenie dewelopera o rzut z wymiarami: szerokością miejsca, odległością do słupów, szerokością drogi manewrowej w tym miejscu. Z samych zarysów prostokątów bez skali trudno ocenić realny komfort. Jeżeli budowa jest już zaawansowana, warto zjechać do garażu i dosłownie przejść drogę, którą będzie jechać auto – od wjazdu do konkretnego miejsca.

Lepsze wyjście – jakie miejsce zamiast „okazyjnego” przy filarze

Bezpieczny punkt odniesienia: prosty wjazd, minimalne manewry, brak słupów po stronie kierowcy. W praktyce lepsze będą miejsca:

  • wzdłuż prostej drogi manewrowej, gdzie manewr sprowadza się do jednego skrętu;
  • z wolną przestrzenią po stronie kierowcy (przejście, ściana w większej odległości, dodatkowa zatoka manewrowa);
  • z filarem maksymalnie przesuniętym w stronę przodu lub tyłu auta, a nie na wysokości drzwi.

Nie każde miejsce przy ścianie jest złe. Dla małego auta miejskiego i osoby parkującej tyłem, miejsce z jedną stroną „zamkniętą” może być wygodne, bo pozwala otwierać drzwi zawsze po stronie wolnej. Decyzja powinna być jednak świadoma: czy planowane auto i sposób użytkowania mieszkania pasują do takiego miejsca?

Przykład z praktyki: rodzina z dwójką dzieci, planująca SUV-a z bagażnikiem dachowym, wybiera najtańsze miejsce między dwoma słupami na poziomie -2. Na rzucie wygląda akceptowalnie. Po odbiorze mieszkania okazuje się, że wjazd wymaga dwóch-trzech korekt, drzwi da się otworzyć tylko na wąski prześwit, a fotelika nie da się wyjąć bez przytarcia okładziny słupa. W efekcie auto kończy na ulicy, a miejsce w garażu staje się trudne do odsprzedaży.

Przy rozmowie z deweloperem warto zapytać także o miejsca rodzinne lub poszerzone. Bywają droższe, ale kilka dodatkowych centymetrów szerokości bardzo zmienia komfort codziennego korzystania w przypadku większych aut.

Gaśnica na ścianie podziemnego parkingu z zaparkowanymi samochodami
Źródło: Pexels | Autor: DΛVΞ GΛRCIΛ

Błąd 2 – Ignorowanie poziomu garażu i położenia względem wjazdu, bramy, wind

Poziom -1 kontra -2 w Gdyni: komfort, wilgoć, bezpieczeństwo

Wybór poziomu garażu często wydaje się detalem. Tymczasem w Gdyni, przy dużych różnicach wysokości terenu i ostrych zimowych spadkach temperatur, zjazd na poziom -2 oznacza dłuższą, bardziej stromą rampę. Zimą, przy oblodzeniu lub intensywnym deszczu, zjazd i wyjazd mogą być trudniejsze, szczególnie dla mniej doświadczonych kierowców.

Poziom -1 zazwyczaj zapewnia krótszy zjazd, a tym samym szybszy dostęp do auta i łatwiejszą ewakuację w razie awarii czy pożaru. W wielu inwestycjach na -1 jest też nieco lepsza wymiana powietrza niż na głębszym poziomie. Dodatkowo, jeśli budynek stoi na skarpie lub w okolicy z wysokimi wodami gruntowymi, niższe poziomy mogą być bardziej narażone na podciąganie wilgoci. Nie musi to oznaczać zalewania garażu, ale w praktyce zacieki i większa wilgotność powietrza pojawiają się częściej niż wyżej.

Położenie miejsca blisko wjazdu brzmi wygodnie. Należy jednak rozdzielić dwie kwestie: czas dojścia do auta oraz warunki akustyczne i zapachowe. Miejsce tuż przy bramie, szczególnie jeśli wjazd prowadzi z ruchliwej ulicy, bywa głośne i bardziej narażone na spaliny. Każde otwarcie bramy to hałas siłownika, trzask elementów, czasem wibracje przenoszone na konstrukcję.

Hałas, spaliny i „korek” pod mieszkaniem

Miejsca postojowe przy bramach wjazdowych, rampach i zakrętach wjazdowych mają kilka cech wspólnych:

  • większy hałas – praca siłownika bramy, piszczące hamulce, szum silników, szczególnie przy chłodniejszych porankach, gdy wielu mieszkańców wyjeżdża w podobnym czasie;
  • większe stężenie spalin – auta zatrzymują się przy bramie, pracują na biegu jałowym, w zimie i podczas upałów częściej działają klimatyzacje i ogrzewanie postojowe;
  • większe ryzyko zastawiania – kurierzy, dostawcy jedzenia, goście mieszkańców lubią zatrzymać się „na chwilę” tuż przy wjeździe.

Jeśli mieszkanie znajduje się na niższej kondygnacji, a sypialnia wypada bezpośrednio nad bramą lub rampą, hałas związany z ruchem w garażu staje się odczuwalny w codziennym funkcjonowaniu. To element, którego często nie łączy się od razu z wyborem miejsca parkingowego, ale lokalizacja mieszkania i miejsca bywa powiązana – oba te wybory trzeba czytać razem na planie.

Jak sprawdzić poziom garażu i układ komunikacji przed decyzją

Na etapie rozmowy z deweloperem dobrze jest zadać kilka konkretnych pytań:

  • na jakiej wysokości względem ulicy znajduje się poziom -1 i -2, jak długa i stroma jest rampa wjazdowa;
  • gdzie dokładnie są bramy wjazdowe, jak przebiega drogę manewrowa oraz gdzie znajdują się szyby windowe i klatki schodowe;
  • czy do mieszkania z poziomu garażu dojdzie się wyłącznie przez wnętrze budynku, czy trzeba wychodzić na zewnątrz (co ma znaczenie przy deszczu, wietrze, z zakupami czy wózkiem).

Dobrym testem jest prześledzenie na rzucie drogi „od auta do kanapy”: ile drzwi trzeba otworzyć, ile zakrętów pokonać, czy gdzieś pojawiają się wysokie progi. W Gdyni, gdzie wiatr i deszcz są częstsze niż w wielu innych miastach, konieczność wychodzenia z garażu na zewnątrz, by dojść do klatki, jest realną różnicą w komforcie.

Co wybrać w zamian – praktyczne priorytety

Dla większości kupujących z Gdyni rozsądny kompromis wygląda tak:

  • jeśli budżet pozwala – poziom -1 zamiast -2, szczególnie przy stromym zjeździe;
  • miejsce w „drugiej linii” od bramy, a nie bezpośrednio przy niej – trochę dalej, ale znacznie ciszej;
  • dla rodzin i osób z ograniczoną mobilnością – miejsce blisko windy o większej kabinie, nawet jeśli jest nieco droższe lub dalej od wjazdu.

Osoba, która jeździ rzadko (np. pracuje zdalnie, auto służy głównie na weekendy), może zaakceptować dłuższą drogę od bramy, ale skorzysta na cichszym, spokojniejszym miejscu z dala od rampy. Kto codziennie dojeżdża do pracy autem i często wraca późno wieczorem, będzie bardziej wrażliwy na kłopotliwy, stromy wjazd w zimie i ruch przy bramie.

Błąd 3 – Zlekceważenie ruchu w garażu i sposobu parkowania sąsiadów

Miejsce przy drodze manewrowej kontra „ślepy zaułek”

Na rzucie garażu miejsca wyglądają tak samo, ale ich położenie względem dróg przejazdowych mocno wpływa na wygodę. Miejsce bezpośrednio przy głównej drodze manewrowej zapewnia łatwy wjazd i wyjazd, ale jest też narażone na częste przejazdy aut. Z kolei miejsce w „ślepej zatoce” wymaga zwykle dokładniejszego manewrowania.

Miejsca tuż przy głównej drodze mają jeszcze jedną cechę: częściej są zastawiane „na chwilę”. Kurier, taksówkarz, znajomy mieszkańca zatrzymuje się po prostu w pierwszej wygodnej wnęce. Jeśli to dokładnie twój prostokąt, codzienne sytuacje typu „kto postawił tu auto?” szybko stają się frustrujące.

Z drugiej strony, miejsca na końcu ślepej alejki nierzadko zmuszają do kilku manewrów przy każdym wyjeździe, szczególnie większym autem. Jeśli na końcu takiej zatoki nie ma wystarczającej przestrzeni manewrowej, każdy wyjazd z miejsca będzie wymagał precyzyjnej jazdy i cierpliwości.

Szerokość miejsca i sąsiedztwo innych aut

Normatywna szerokość miejsca postojowego coraz częściej okazuje się „na styk” wobec rzeczywistych gabarytów aut. W garażach nowych bloków w Gdyni często parkują SUV-y, kombi, auta z bagażnikami dachowymi. Sytuacja staje się trudna, gdy:

  • miejsce jest ściśnięte między dwoma słupami, a odległość między nimi niewiele przekracza długość auta;
  • z obu stron są już sprzedane miejsca, na których staną duże samochody – otwieranie drzwi stanie się walką o każdy centymetr;
  • naprzeciwko miejsc nie ma otwartej przestrzeni, tylko ściana lub kolejny rząd miejsc pod kątem.

Do tego dochodzi czynnik ludzki: nawet jeśli na planie miejsca wyglądają poprawnie, część kierowców regularnie parkuje „po skosie” albo wyjeżdża poza linię, żeby „mieć wygodniej”. Na oględzinach gotowego garażu dobrze jest przyjrzeć się, jak faktycznie stoją auta i czy na sąsiednich miejscach nie ma już śladów obijania drzwi o ściany, słupy lub inne samochody. To często lepszy wskaźnik problemów niż sama dokumentacja techniczna.

Na co zwrócić uwagę przy wizji lokalnej

Jeśli garaż jest już gotowy lub można wejść do innej, podobnej inwestycji tego samego dewelopera, przydaje się krótka lista kontrolna. Po pierwsze, szerokość drogi manewrowej: czy można wykonać jeden płynny manewr, czy kierowcy robią po trzy poprawki przy każdym wyjeździe. Po drugie, skrajnia wysokościowa – w Gdyni dużo osób jeździ z boksami dachowymi, więc niskie instalacje pod sufitem lub poprzeczne belki mogą w praktyce wykluczyć wygodne korzystanie z miejsca.

Po trzecie, ślady użytkowania: starte narożniki ścian, poodbijane słupki, częste rysy na bramach garażowych mówią sporo o tym, jak ciasny jest układ i jak realnie jeżdżą sąsiedzi. Po czwarte, oświetlenie – w ciemnych strefach manewry są wyraźnie trudniejsze, a ryzyko przetarć i stłuczek rośnie. Te elementy nie wynikają wyłącznie z projektu, ale z codziennego korzystania z przestrzeni.

Ruch w godzinach szczytu i specyfika osiedla

Rozkład dnia mieszkańców wpływa na to, jak odczuwalny staje się ruch w garażu. Na osiedlach, gdzie dominują rodziny z dziećmi, szczyty przypadają zwykle rano i popołudniu. W budynkach z większym odsetkiem mieszkań na wynajem krótkoterminowy ruch bywa bardziej rozproszony, ale za to częściej pojawiają się auta gości, dostaw i taksówek. W obu przypadkach miejsca przy bramie, windach i głównych skrzyżowaniach ciągów garażowych odczuwają to najsilniej.

W praktyce wybór miejsca w spokojniejszej części garażu bywa lepszym rozwiązaniem niż „najwygodniejszy” numer tuż przy wjeździe. Dla kogoś, kto wraca codziennie po 22:00, większe znaczenie ma możliwość spokojnego, bezstresowego wjazdu i wyjazdu niż oszczędzenie kilkunastu sekund na dojściu do windy.

Błąd 4 – Komórka lokatorska „byle gdzie”: przy śmietniku, w garażu, w wilgotnej piwnicy

Lokalizacja komórki a zapach, hałas i bezpieczeństwo

Komórki lokatorskie przy śmietnikach, wentylatorniach czy w bezpośrednim sąsiedztwie wjazdu do garażu są z reguły tańsze. Powód jest prosty: częściej czuć tam zapachy, słychać hałas, a ruch osób postronnych jest większy. Jeśli planowane jest przechowywanie wózka, fotelika, sprzętu sportowego czy rzeczy sezonowych, które często się przenosi do mieszkania, długotrwałe znoszenie nieprzyjemnych zapachów lub hałasu z wentylatorów bywa męczące.

Drugie pytanie brzmi: kto będzie miał realny dostęp do korytarza z komórkami? Jeśli wejście prowadzi z garażu, do którego wjeżdżają też goście i kurierzy, krąg osób poruszających się w pobliżu przechowywanych rzeczy znacząco rośnie. Samo zamknięcie kraty lub drzwi nie rozwiązuje wszystkiego – im bardziej uczęszczone miejsce, tym większe ryzyko prób „przypadkowego” sprawdzenia, czy zamek jest domknięty i czy da się zajrzeć do środka.

Gdy komórka jest w garażu – wilgoć, spaliny i praktyka dnia codziennego

Komórki wydzielone w przestrzeni garażu podziemnego kuszą wygodą: krótka droga z auta, łatwe przenoszenie większych rzeczy. Problem zaczyna się przy dłuższym użytkowaniu. W zamkniętym garażu gromadzą się spaliny, kurz z opon, a przy słabszej wentylacji powietrze długo pozostaje ciężkie. Dla sprzętu sportowego, tekstyliów, wózków czy rowerów to mniej korzystne środowisko niż suchy, przewiewny korytarz na kondygnacji mieszkalnej.

Drugie zagadnienie to mikroklimat przy samej ścianie zewnętrznej. W Gdyni połączenie wilgoci z powietrza i zasolenia (np. auta po częstych przejazdach drogami posypywanymi solą) powoduje szybszą korozję elementów metalowych. Kraty, zamki, zawiasy, a z czasem także regały metalowe w komórce zużywają się szybciej. Drobny detal na początku, później – seria drobnych napraw.

Jeśli deweloper proponuje komórkę w garażu, dobrze zadać kilka pytań:

  • czy w garażu jest wentylacja mechaniczna z realną wymianą powietrza, czy wyłącznie grawitacyjna kratka;
  • jak daleko komórka leży od wjazdu do garażu oraz od nawiewów/wywiewów wentylacji (bliżej wjazdu zwykle jest chłodniej, ale i bardziej wilgotno zimą);
  • czy przewidziano dodatkowe zabezpieczenia antykorozyjne elementów metalowych komórek.

Korzyścią komórki w garażu będzie krótszy dystans dla ciężkich rzeczy: opon, narzędzi, sprzętu żeglarskiego. Dla tych przedmiotów obecność spalin ma mniejsze znaczenie niż dla tekstyliów czy dokumentów. Jeśli przechowywane mają być głównie „garażowe” rzeczy, to rozwiązanie bywa racjonalne, pod warunkiem że konstrukcja pozwala ograniczyć wilgoć – np. lekkie przewiewniki w drzwiach zamiast pełnego, szczelnego skrzydła.

Piwnica w Gdyni – kiedy poziom -1 i -2 oznacza realne ryzyko wilgoci

Piwniczne komórki lokatorskie w budynkach na skarpach lub w pobliżu zboczy (np. części dzielnic Redłowo, Wzgórze, Chylonia) często znajdują się poniżej poziomu gruntu z jednej strony budynku, a niemal na jego poziomie z drugiej. Na rzucie wygląda to neutralnie, w rzeczywistości przekłada się na inną pracę wód gruntowych i wilgoci w ścianach.

Co to oznacza dla przyszłego użytkownika? Przy słabszej izolacji przeciwwilgociowej ściany zewnętrzne i posadzka długo trzymają chłód i wilgoć. Półki przy samej ścianie potrafią „łapać” pleśń na kartonach, a zawilgocone ubrania czy materace po jednym sezonie nadają się tylko do wyrzucenia. W Gdyni, gdzie okresy intensywnych opadów i mgieł są częstsze niż w głębi kraju, ten efekt pojawia się szybciej.

Podczas rozmowy z przedstawicielem dewelopera można dopytać:

  • czy ściany i podłoga piwnicy mają dodatkową izolację przeciwwodną i jaką (to informacja z projektu technicznego, nie tylko ogólne zapewnienie o „standardzie”);
  • jak działa system odwodnienia wokół budynku – czy przewidziano drenaże, gdzie są studzienki i pompy;
  • czy w podobnych inwestycjach tej samej firmy pojawiały się zgłoszenia od mieszkańców dotyczące wilgoci w piwnicach.

Podczas wizji lokalnej – nawet jeśli budynek jest świeży – sygnałem ostrzegawczym są widoczne zacieki na tynku, wyczuwalna różnica temperatury przy ścianie zewnętrznej czy wyraźny, stęchły zapach. To realne dane z miejsca, a nie tylko z projektu. Jeśli pojawiają się w nowym budynku, po kilku latach zwykle się nasilają.

Położenie komórki względem mieszkania i klatki – logistyka na co dzień

Odrębne pytanie brzmi: skąd najczęściej będzie się korzystać z komórki? Inaczej ocenia się komórkę „sezonową” (narty, świąteczne dekoracje), a inaczej tę, z której codziennie wyjeżdża wózek dziecięcy lub rower. W drugim przypadku komórka w piwnicy bez windy, z kilkoma drzwiami po drodze i ciężkimi samozamykaczami szybko stanie się uciążliwa.

Najbardziej praktyczny układ dla rodzin z małymi dziećmi to komórka:

  • na tym samym poziomie co główne wyjście z budynku lub tuż przy nim,
  • z bezpośrednim, szerokim przejściem, bez ciasnych zakrętów i progów utrudniających przejazd wózkiem czy rowerem,
  • w zasięgu monitoringu lub przeszklonego korytarza (mniejsza pokusa dla osób postronnych).

Dla singla lub pary korzystających z komórki kilka razy w miesiącu większe znaczenie ma cisza i stabilne warunki (sucho, chłodno) niż odległość od windy. Komórka na wyższym piętrze, przy klatce schodowej, często bywa spokojniejsza i mniej narażona na ruch osób spoza najbliższego sąsiedztwa niż ta przy garażu.

Parametry techniczne komórki – drobne detale, które mocno zmieniają użyteczność

Na planach sprzedażowych komórki mają zwykle podaną wyłącznie powierzchnię. W praktyce o wygodzie decyduje kształt i wysokość. Długa, wąska komórka utrudnia ustawienie regałów po obu stronach i przejście środkiem. Kwadratowa, z możliwością wstawienia dwóch rzędów regałów i pozostawienia ciągu komunikacyjnego pośrodku, znacznie lepiej wykorzystuje te same metry.

Jasny podziemny parking z nowoczesnymi miejscami postojowymi
Źródło: Pexels | Autor: Tibor Szabo

Przy podpisywaniu umowy przydatna jest krótka weryfikacja:

  • czy w rysunkach technicznych zaznaczono rzeczywisty obrys komórki z wyszczególnionymi przewężeniami, wnękami, słupami;
  • jaką ma wysokość użytkową (czy zmieszczą się wysokie regały, narty ustawione pionowo, box dachowy z auta);
  • czy w środku lub tuż nad sufitem nie przebiegają masywne instalacje, które obniżają realną przestrzeń.

Znaczenie ma także typ drzwi: pełne, ażurowe, z kratą czy blachą. Pełne drzwi lepiej izolują od zapachu śmietnika czy hałasu garażu, ale przy słabej wentylacji mogą sprzyjać zatrzymywaniu wilgoci w środku. Krata zapewnia przewiew, ale jednocześnie eksponuje zawartość – mniej bezpieczne dla droższego sprzętu.

Komórka komórce nierówna – boksy, pomieszczenia przynależne, „piwnice” w umowie

W nowych inwestycjach w Gdyni pojawia się kilka różnych form powiązania komórki z lokalem. Część to klasyczne pomieszczenia przynależne wpisywane do księgi wieczystej mieszkania jako osobna pozycja. Inne sprzedawane są jako udział w wydzielonej części budynku, a jeszcze inne – jako prawo do wyłącznego korzystania z oznaczonego boksu w większym pomieszczeniu.

Te różnice mają konsekwencje:

  • przy odsprzedaży mieszkania komórka „na stałe” przypisana w księdze wieczystej jest mocnym argumentem w negocjacjach,
  • udział w większej przestrzeni (np. „boksy z siatki” w jednym dużym pomieszczeniu) oznacza zwykle większą elastyczność dewelopera na etapie zmian, ale też potencjalne spory sąsiedzkie o granice, dostęp i zabezpieczenia,
  • komórka „piwnica” bez jasnego wskazani